30.11.2015

Baba babie do gardła

Od jakiegoś miesiąca, w każdej wolnej chwili, uszami i oczami pochłaniam kolejne odcinki Downton Abbey, wciąż niezmiernie zaskoczona tym, jak zajmujące mogą być dzieje snobistycznego angielskiego rodu i ich służących. Nie spodziewałam się tego po epokowym dramacie, a już niejeden odcinek oglądałam z wypiekami na twarzy.
Niby odległe to czasy i zupełnie inna kultura, a już w pierwszym sezonie, zachowania bohaterów XX wiecznej Anglii (a ściślej mówiąc dwóch bohaterek) naprowadziły mnie na trop uniwersalnych obserwacji: kobieta kobiece najczęściej jest (była i pewnie zawsze już będzie) wrogiem.


23.11.2015

Nie rób mi zdjęć!

Od przeszło siedmiu lat poważnie jaram się fotografią. Od przeszło sześciu jestem dumną właścicielką EOSa. Za ten czas zdążyłam sobie wyrobić nawyk uwieczniania: nie tylko ładnych widoczków, ciekawych zakamarków i drobnych szczegółów, ale również fajnych, życiowych chwil. Uwielbiam do swoich zdjęć wracać (i to nawet tych totalnie kompromitujących!): lubię przyglądać się zatrzymanym chwilom i przypominać sobie jak się wtedy czułam, o kim wtedy za dużo myślałam, jakie miałam marzenia i w co wierzyłam. Lubię uświadamiać sobie jak wiele się zmieniło i jak wiele fajnego udało mi się już przeżyć.
Łatwo z tego lekko patetycznego wstępu wywnioskować, że fotografowanie (wydarzeń i ludzi) jest dla mnie kwestią ważną. I właśnie dlatego, bardzo, ale to bardzo (!) nie lubię, gdy ktoś kręci na to moje fotograficzne zboczenie nosem. A takich jest sporo.


16.11.2015

Kult staropanieństwa

Odkąd nie boję się staropanieństwa (a warto napomknąć, że nie zawsze tak było) i dość otwarcie się do tego przyznaję, coraz częściej nawiedza mnie obawa, że ulegam jakiejś wszechobecnej modzie na Pannę z Kotem, co drzewa przytula. I jak przepowiadają mądrzejsi ode mnie: sama do siebie potencjalnych kawalerów zrażam.


09.11.2015

Nie czekaj, tylko spierdalaj

Wkurwia mnie bardzo jedna rzecz: ludzi bezkrytyczne przystawanie na chujnię.
No, i może jeszcze tych ludzi bzdurne założenie, że wszyscy powinni tak robić: godzić się na półśrodki i akceptować cokolwiek się tam pod nos nie napatoczy.
Ni chuja się z tym nie zgadzam. I prawdopodobnie już nigdy się nie zgodzę.
Bo nikt ci, kurwa, nie będzie mówił, co powinnaś/ieneś czuć, myśleć, wiedzieć i wybierać.
Ani co i jak masz, kurwa, mówić i pisać.
Nikt ci, kurwa, nie ma prawa wmawiać, że działasz nielogicznie, niedojrzale i bez sensu.
Nikt ci, kurwa, nie może wmówić, że popełniasz błąd i będziesz tego potem gorzko żałować.
Twoje życie jest w twoich rękach i musisz być skończonym debilem (albo wybitnie biernym i bezbarwnym człowiekiem, co w sumie i tak na jedno wychodzi), jeśli bez walki – a czasem nawet z niekrytą radością, tudzież ulgą – oddajesz / podporządkowujesz je komuś innemu.


02.11.2015

Muzyczny snobizm

Nie znam się na muzyce, ani trochę. Ale od jakiegoś czasu absolutnie nie potrafię wyobrazić sobie świata, życia i siebie samej bez niej. Co prawda jeszcze trzy lata temu w miejsce muzyki wstawiłabym Muse, ale czasy się zmieniły. I ja też. Owszem, gdybym musiała wybrać jednego wykonawcę do końca życia, wciąż bez wahania postawiłabym na Muse. Ale na szczęście niczego wybierać na razie nie muszę i słuchać mogę cokolwiek mi się podoba. A podoba mi się coraz więcej.
I tak właśnie, w miarę tej mojej coraz szerszej, muzycznej świadomości, coraz bardziej wkurwiają mnie ludzie przejawiający muzyczny snobizm (nie żebym sama go w pewnym stopniu nie przejawiała…). A takowych wyróżniam cztery główne (tu lekko przerysowane) typy.