26.10.2015

Wiem czego chcę

Brzmi fajnie, nie? Dla niejednego zagubionego jest to pewnie wyznacznik ogarnięcia, a może i nawet obiekt zazdrości. Ha, też tak myślałam. Bo przecież lepiej wiedzieć niż nie wiedzieć. Jak się już wie, to życie po prostu musi być prostsze, co nie?
Otóż rozczaruję was: wiem czego chcę i to tu dopiero zaczyna się mój prawdziwy problem.

19.10.2015

"To tylko..."

Mam propozycję: usiądź sobie wygodnie i zastanów się przez chwilę, ile razy w życiu usłyszałeś/aś zdanie zaczynające się od „to tylko…”. I jak bardzo cię to „tylko” zabolało.
No bo przecież to tylko sprawdzian.
To tylko studia. To tylko praca. To tylko włosy. To tylko przeziębienie. To tylko lektorat. To tylko pół roku. To tylko… i masz ochotę przypierdolić prosto między oczy.
To „tylko” można wstawić wszędzie i choć brzmi tak niewinnie, to tylko rozwala od środka.


12.10.2015

Chyba mamy problem

Jedziemy z Jakubem tramwajem. A jak my gdzieś razem zmierzamy (czy raczej Jakub ma (nie)szczęście zmierzać gdzieś razem ze mną…) to pewnym jest, że wydarzy się coś dziwnego. Tym razem był to ekscentryczny starszy pan, w okularach i brązowym kapeluszu z wielkim białym piórem, którym co chwilę muskał szybę. Czytał sobie krakowski dodatek Gazety Wyborczej i odczuwał, jak się szybko okazało, wielką potrzebę podzielenia się swoimi mądrościami w postaci niewinnych żarcików z obcymi ludźmi, którymi tego słonecznego popołudnia byliśmy akurat my. Pośmialiśmy się z tych jego żartów kulturalnie i po chwili wróciliśmy do swoich zajęć: pan do czytania gazety, a my do plotkowania. 
I nie pamiętam co dokładnie powiedziałam, ale Pan się nagle gwałtownie do nas odwrócił i pyta:
- Mogę Państwu jeszcze powiedzieć, jaka jest różnica między kobietą, a mężczyzną?
Zaintrygowani, kiwamy głowami.
- Kobieta zawsze mówi o sobie  „chyba”, a facet, choć czasem może nawet powinien, nigdy „chyba” nie powie.
Wymieniamy z Jakubem szybkie spojrzenia, bo taki jakiś trochę poważniejszy ten żart.
- No… w sumie to trochę w tym prawdy jest – wybąkujemy jedno przez drugie.
- Ja mam dziesięć córek i ja wiem co mówię – rzece pan.  
No i cóż, istotnie wie co mówi, trzeba mu przyznać.

05.10.2015

Komunikacja miejska

Odkąd mieszkam w Krakowie, jestem wielką fanką komunikacji miejskiej: z perspektywy studenta jest tania i wygodna. I (pomijając awaryjne przypadki) dostarcza mi sporo frajdy. Zresztą niewiele jest na świecie piękniejszych, melancholijnych obrazków, od tych wielkomiejskich, zdeformowanych świateł w kroplach deszczu na szybie mknącego tramwaju.
Ale jak tramwaje uwielbiam, a w metrze Londyńskim się wręcz kocham, tak oczywiście są cztery sprawy – a mówiąc ściślej zachowania ludzi z tej komunikacji korzystających – które doprowadzają mnie do szału. I jak wynikło z moich ostatnich rozmów, nie tylko mnie.