29.06.2015

Co jest nie tak z feminizmem?

Krótko mówiąc: absolutnie wszystko.
Ale zanim dacie się wywieźć na manowce i weźmiecie mnie za wielką tradycjonalistkę: jestem feministką i to publicznie zdeklarowanąTylko że ów deklaracja łączyła się ze smutnym obowiązkiem definiowania o jaki feminizm mi właściwie chodzi: i to właśnie jedno z tego absolutnie wszystkiego. Rzecz jasna, wszystkiego spisywać tu nie będę. Zamiast tego prezentuję cztery hajlajty.


22.06.2015

Irytek apeluje

“Ja pierdolę, kurwa jebana ich mać” przeklnie pod nosem, ku zniesmaczeniu starszej Pani w autobusie, która miała nieszczęście stanąć sobie koło tejże młodej, niewychowanej osoby.
Jasne, możesz mu dobrze radzić, czy nawet z sercem na dłoni łagodnie i konstruktywnie krytykować: wnętrzności i tak mu się przekręcą, dłonie drzwiami z impetem trzasną, a z ust soczysta wiązanka przekleństw wyleci wprost w pustą przestrzeń zasięgu uszu sąsiadów. Dopuszcza się też wariacje w postaci ubytków na własnym zdrowiu (np. rozwalenie sobie małego palca o drzwi łazienki), jako efekt uboczny niekontrolowanego napadu złości.
Cześć, witaj w świecie Irytka, dla którego irytacja stanowi drugie imię, a wkurw jest ulubioną dyscypliną sportową.


15.06.2015

Skąd tu tyle ludzi?

Bynajmniej nie mogę o sobie powiedzieć, że jestem koncertowym weteranem, ale naście pełnowymiarowych (i z definicji raczej „rockowych”) koncertów mam już za sobą. A jak się było w życiu na kilkunastu żywiołowych koncertach, to się zaczęło zauważać pewne (wkurwiające, rzecz jasna) mechanizmy zachowań ludzkich. I stąd mój krótki, subiektywny przewodnik po chujowych ludziach napotkanych w koncertowym tłumie.


08.06.2015

Panna z kotem, co drzewa przytula

Po obejrzeniu polskiego filmu godnego polecenia (Body/Ciało), siedzimy sobie z koleżanką na ławce na Plantach, wpieprzamy przesłodzone lody z McDonalda i z wyraźnym niesmakiem obserwujemy parę obściskującą się pięć ławek dalej. I wtedy przypomina nam się to jedno zabawne zdanie, które padło w ww. filmie: stare panny co do drzew się przytulają.
W kąśliwym komentarzu zauważamy, że tych uciążliwych starych panien przy drzewach jakoś wciąż jeszcze nie uświadczyłyśmy, a za to na widok obściskujących się par na Plantach (i we wszystkich innych miejscach publicznych) narażone jesteśmy za każdym razem, gdy decydujemy się wyjść z domu. Szybko dochodzimy też do zgodnego wniosku, że przytulanie drzew wcale nie brzmi tak źle, szczególnie jeśli mogą to być brzozy. Lepsza bowiem brzoza (czy nawet dąb), niż skończony idiota. Bo, tak w ogóle, to na związki – szczególnie te pokroju pięciu ławek dalej – jesteśmy chyba jednak za mądre.

[na zdjęciu Maja]

Zatrważająco często słyszę od starszych od siebie wiekiem i doświadczeniem osób, że nie mogę całe życie oczekiwać chodzącego ideału, który na dodatek sam zdecyduje się skrzyżować swoją drogę z moją ścieżką. Dobrodusznie radzi mi się zaprzestać patrzenia na wszystkich z góry (wszak przecież sama idealna nie jestem) i zaleca się znaczne obniżenie wymagań. Inaczej – o zgrozo! – nigdy nikogo sobie nie znajdę.
Nie żeby ktoś wcześniej spytał, czy w ogóle szukam.

01.06.2015

Zamiast chwalić, podaj dalej

Siedzimy sobie przy piwku, rozmawiamy o rzekomej kreatywności, produktywności i całej tej motywacji do działania. Pada kilka słów na temat mojego bloga, i to nie z moich ust, więc wbijam wzrok w swoje palce skrupulatnie odzierające piwo z etykietki.
To już trzeci raz, gdy z czyichś ust słyszę, że przydałaby mi się reklama i większy rozgłos.
I nic nie mogę na to poradzić: oczami wyobraźni widzę jak mój uścisk na butelce robi się zbyt mocny i zielone szkło z hukiem rozsypuje się na milion drobnych kawałków, mocząc moje świeżo wyprane dżinsy złotym płynem.
Kurwa mać i wszystkie inne przekleństwa w przepięknym języku polskim!
Żyjemy w 21 wieku, gdzie prawie każdy obywatel przed trzydziestką ma konto na fejsbuku, w tym średnio co drugi ma więcej niż 300 znajomych. Co trzeci ma też konto na instagramie, snapchacie, twitterze i innych tumblerach. Jak ten mój blog taki fantastyczny, dobrze napisany i trafny, to czemu, kurwa, nie udostępnisz go na swojej tablicy? Dlaczego nie podlinkujesz posta, który rzekomo tak Cię uderzył, swoim followingującym? Kampania reklamowa? Rozgłos? A od czego są ludzie? Czy nie taka przypadkiem była idea blogowania? Od słowa do słowa, tablicy do tablicy i koło samo się toczy.